shutterstock_674856028.jpg

Geek, który wynegocjował koronę i stał się królem świata

Opublikowane: lis 15 , 2018
Autor: Justyna Grabkowska

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co odróżnia zamkniętego w swoim technologicznym świecie geeka od prezesów i właścicieli największych firm branży IT?
  • Czy negocjowanie to tylko figura retoryczna czy ścieżka do osiągania sukcesów w relacjach zawodowych i prywatnych?
  • Dlaczego mądre negocjacje to nie tylko narzędzie do zarabiania pieniędzy, ale również sposób na chronienie swoich zasobów? 

 

Pisanie o tym, że kolejna rewolucja przemysłowa, już czwarta, czy nawet jak chcą niektórzy – piąta, układa nam życie technologicznie, jest truizmem. Wręcz banałem jest też pisanie, że negocjacje są wszędzie i bez nich niemożliwe jest prowadzenie jakiegokolwiek biznesu, nawet w mikroskali, bo to rozumieją praktycznie wszyscy. Połączenie tych oczywistości jednak, w odniesieniu do człowieka, tworzy nową jakość. Na pytanie czy dużo, czy niewiele prawdy znajduje się w stwierdzeniu, że tzw. IT-owcy są nieprzystosowani do życia społecznego, uciekają od relacji i najchętniej przyjaźnią się z kodami pisanymi na własnych komputerach, oraz że nie potrafią negocjować, może ocenić każdy, kto z pasjonatami technologii miał kiedykolwiek do czynienia. Nie ulega wątpliwości, że uproszczenia, które na podstawie stereotypów tworzymy, my zwykli konsumenci IT, mogą być niezwykle krzywdzące dla ludzi wybierających ten zawód. W szczególności, że mamy tu  do czynienia (np. robiąc codzienną prasówkę lub serfując po wiadomościach w necie) z faktem niepozostawiającym złudzeń – wybitne zdolności kreacji rzeczywistości zaklęte w zerach i jedynkach są podstawą do sięgania po najwyższe trofea: podziw, zaufanie, nagrody, pieniądze. Wystarczy bowiem spojrzeć na najszybciej rozwijające się w ciągu ostatnich trzech dekad firmy, które zajmują najwyższe miejsca w rankingach najbogatszych, największych firm świata. Oraz na listy najzasobniejszych ludzi – tworzą je ludzie związani z technologią. Niegdysiejsi bohaterowie zbiorowej świadomości ustąpili miejsca innowatorom, którzy z tygodnia na tydzień ulepszają naszą rzeczywistość, a może przede wszystkim ją kreują. Ogromne pieniądze, które są premią za bycie pierwszym układają bajkę o świecie bogów, do którego każdy młody IT-owiec chce jak najszybciej wejść. 

Co zatem odróżnia zamkniętego w swoim technologicznym świecie geeka od szefa jednej z tysięcy spółek, których wyceny rosną niebotycznie z dnia na dzień? Odpowiedź jest zadziwiająco oczywista: jest to umiejętność negocjowania. Po prostu. Prześledzenie historii technologicznych innowacji pokazuje, że droga od pomysłu do wdrożenia (przy zachowaniu własności komercjalizowanego pomysłu) oparta jest na  odpowiedniej komunikacji pomysłodawców ze światem pieniądza i sprawczości. Naiwnością jest twierdzenie, że prawnicy, doradcy zajmą się wszystkim. Że wystarczy stworzyć jakąś aplikację czy zminiaturyzować urządzenie, a już ustawiają się kolejki firm inwestycyjnych z workami pieniędzy, które zrobią wszystko, wyręczą twórcę, a on będzie od tego momentu jadł ambrozję i popijał nektar. Tak nie jest. Ten niedoceniany, czasami wręcz niedostrzegalny element, a będący klejem łączącym ów pomysł z portfelem nabywcy to porządne nauczenie się, w jaki sposób negocjować z każdym, kto w choć małym procencie partycypować ma w projekcie tworzenia, a potem komercjalizacji pomysłu. Bo mądre negocjacje to nie tylko narzędzie do zarabiania pieniędzy, ale również sposób na chronienie swoich zasobów, tych wypracowanych przez setki, tysiące godzin i wypieszczonych marzeniami. Zasoby, które utracić można niezwykle szybko, poprzez niemądre decyzje, brak wiedzy o tym co jest rzeczywiście istotne, wpływ nieuczciwych lub nie mających wiedzy ludzi itd. 

Czy prawda ta dotyczy także informatyka, programisty  którego ambicją nie jest zmienianie losu milionów, a codzienna praca dla którejś z organizacji wszelakich branż, gdzie w codziennej pracy zespół ludzi zatrudnionych w dziale IT ulepsza działanie firmy i chroni jej bezpieczeństwo? Oczywiście. Osoby te również powinny nauczyć się komunikacji profitowej. Dzięki temu ich praca uzyska inny wymiar, będą w stanie dawać sobie radę w negocjacjach wewnętrznych, używając nabywanej inteligencji negocjacyjnej. Zbytek? Małe szanse? Zawracanie głowy? Nie sądzę. Skoro negocjacje to umiejętność w dużej mierze techniczna, a nie jakieś tam psychologiczne czary-mary, to osoba układająca swoje myśli kodami może z ogromną satysfakcją nauczyć się przekładania zamiarów na skuteczne słowa. Negocjacje polegają przecież na wyróżnieniu łańcuchów logicznych, dobieraniu odpowiednich do problemu rozwiązań, projektowaniu zależności pomiędzy „dzisiaj i jutro”. Brzmi znajomo? Oczywiście. Dlatego tak świetne wyniki uzyskują ci, którzy w umiejętnościach negocjacyjnych widzą swoją szansę na „sklejenie” własnej pasji  zawodu IT-owca, z rzeczywistością społeczną. I nie chodzi tu o posługiwanie się narzędziami mediów społecznościowych, a kontakt z inną osobą, która ma mieć jakąś funkcję w podejmowaniu decyzji mających wpływ na tego przysłowiowego programistę. Tylko wówczas inteligencja i zasób wiedzy technicznej zaczyna spajać się z otoczeniem, dając wielokrotność wartości. 

Jakie jednak na drodze do zdobywania szczytów kryją się pułapki? Bez wątpienia podstawową jest powierzchowność w zgłębieniu tematu. By nauczyć się negocjować nie wystarczy przeczytać książkę, czasami wręcz czytanie jakichś „negocjacyjnych wspomnień” może tylko narobić szkód. Nigdy bowiem nie będzie się tą osobą, w takich okolicznościach, negocjującą z takim przeciwnikiem jak autor opowieści etc. Nie uczymy się być maratończykiem przez czytanie o nich. Musimy przebiec setki kilometrów, by osiągnąć metę. Nie ma drogi na skróty. Tak jak i każdą umiejętność np. sportową, artystyczną czy techniczną nabywa się poprzez praktykę. Ale jest to fascynująca praktyka, dająca szybko poczucie wpływu na swoją rzeczywistość. A doświadczenie właśnie jest tym bardziej konieczne, że zaczynamy uczyć się komunikacji negocjacyjnej będąc już ukształtowanym, dorosłym człowiekiem, ze swoimi przyzwyczajeniami i zahamowaniami. Musimy doświadczyć, by uwierzyć, że można. No i musimy mieć świetnych, inspirujących i rozumiejących świat takich negocjacji trenerów, używających nie tylko lekcji z własnych przeżyć, ale gruntownej, sprawdzonej wiedzy negocjacyjnej, know-how i metodyki przetestowanej z ogromnymi sukcesami przez tysiące innych ludzi. Tylko wówczas własne zdolności pozwolą na sięgnięcie po koronę swojej ziemi i stanie się królem świata. A jaki rozmiar ten świat mieć będzie, zależy jedynie od skali własnych negocjacji! Powodzenia! 


Prześlij

blogAuthor

O Autorze:

Justyna Grabkowska
No bio is currently avaliable

Ostatni wpis na blogu:

Geek, który wynegocjował koronę i stał się królem świata

Z tego artykułu dowiesz się: • Co odróżnia zamkniętego w swoim technologicznym świecie geeka od prezesów i właścicieli największych firm branży IT? • Czy negocjowanie to tylko figura retoryczna czy ścieżka do osiągania sukcesów w relacjach zawodowych i prywatnych? • Dlaczego mądre negocjacje to nie tylko narzędzie do zarabiania pieniędzy, ale również sposób na chronienie swoich zasobów?

Ostatni Tweet:

Scotwork Polska
ul. Królowej Marysieńki 2
Warszawa
02-954
Polska
+48 22 313 17 85
info.pl@scotwork.com
Bądź z nami