Jeden wentylator proszę!

Opublikowane: sie 08 , 2014
Autor: Robin Copland

Ostatnio wybrałem się na jakiś czas do irlandzkiego miasta Cork. Bardzo malownicze miejsce - koniecznie trzeba odwiedzić. Tamtejsza pogoda - łagodna i wilgotna, niektórzy mówią nawet, że ”balsamiczna”. Nie za zimno, nie za gorąco. Mieszkańcy uwielbiają wręcz rozmawiać o lokalnej pogodzie (gorzej jak temat pogody się wyczerpie,  o czym by tu dalej rozmawiać?). Dla kogoś przyzwyczajonego do życia w strefach północnych taka pogoda jest prawie idealna. Nie oznacza to, że w ciągu roku nie pojawiają się anomalie, gdy np. robi się bardzo gorąco. Zresztą o tym chciałem właśnie wspomnieć. W ciągu ostatnich tygodni było naprawdę gorąco!

Oto więc leżę w sypialni na ostatnim piętrze starego hotelu, położonego w centrum miasta. Całe ciepło, powstałe na skutek bardzo słonecznej aury od samego poranka gdzieś utkwiło w budynku hotelowym i jakoś nie miało zamiaru odparować, przynosząc wszystkim ulgę. Podobno każdy pokój miał zapewniony system wentylacji w postaci setek miniaturowych rurek w ścianach i kondensatorów. Z wyjątkiem pokoju nr 414 na szarym końcu korytarza. Pokoju, który zajmowałem i który aktualnie chyba robił za hotelową kotłownię.

Mało tego pokój znajdował się z przodu hotelu, przy ulicy o wdzięcznej nazwie “McKurtynowa”. Ulica “McKurtynowa” z kolei należy do miejsc, gdzie co wieczór rozkwita wielkomiejskie życie.

Miałem pole do manewru

- Mogłem zamknąć okno, żeby odciąć się od zgiełku ulicy i spać w saunie.

- Mogłem otworzyć okno i słyszeć całonocne biesiady dobiegające z miasta (mimo to wciąż była sauna).

- Mogłem zwrócić uwagę obsłudze hotelu, że w pokoju jest za wysoka temperatura.

Zdecydowałem się na ostatnią możliwość. Mój komunikat i argumenty były na tyle przekonujące, że osoba będąca po drugiej stronie słuchawki szczerze uwierzyła w moje zażalenie. „Jak bardzo niewygodny, gorący i głośny był ten pokój 414!” Zadowolony, że posłużyłem się tak mocną dawką argumentów, na drodze negocjacji czekałem już tylko, aż ktoś zaproponuje mi w ramach rekompensaty klimatyzowany apartament z widokiem na rzekę.

Chyba, że… nie? Pani z recepcji telefonicznie poinformowała, że jest jej z tego powodu bardzo przykro i to w zasadzie tyle, co mogła dla mnie zrobić. Ja natomiast zacząłem coś mamrotać pod nosem, że w sumie niepotrzebnie ją nachodzę jako że jestem dorosłym mężczyzną i nie powinny mnie irytować takie drobnostki jak za wysoka temperatura czy dźwięki dochodzące z ulicy. Poza tym Pani przez telefon była taka miła…

Na przyszłość, myśląc sobie z perspektywy czasu, że recepcji hotelu trzeba po prostu podać na tacy gotowy przepis na rozwiązanie moich problemów i czego dokładnie mogę oczekiwać w ramach rekompensaty. Oprócz zażalenia i dobrej argumentacji zabrakło konkretów: co chcę w zamian. 


Prześlij

blogAuthor

O Autorze:

Robin Copland
No bio is currently avaliable

Ostatni wpis na blogu:

H&R’owe zmory i błogosławieństwa różnorodności

Z tego artykułu dowiesz się: • Czy koncepcja różnorodności nie stanowi po prostu kolejnej korporacyjnej mody? • Jakie są główne ryzyka różnorodności – 6 zakresów? • W jaki sposób H&R musi odnajdywać się w labiryncie różnorodności dla dobra organizacji?

Ostatni Tweet:

Scotwork Polska
ul. Syta 78
Warszawa
02-993
Polska
+48 22 313 17 85
info.pl@scotwork.com
Bądź z nami