Realne spojrzenie na dane podczas negocjacji

Opublikowane: lip 29 , 2013
Autor: Stephen White

Ponad 1000 osób zginęło w wyniku zawalenia się budynku (Rana Plaza) niedaleko stolicy Bangladeszu, Dhaki. Byli to pracownicy tanich fabryk produkujących odzież, których zakłady mieściły się w zniszczonym obiekcie.

W dniu tragedii uwaga prasy światowej skupiła się na zachodnich firmach, które to zlecały produkcję swoich wyrobów właścicielom fabryk mających siedziby w tym budynku.

Od wielu lat w bangladeskiej prasie pojawiają się artykuły o nieludzkich warunkach pracy, żałosnych płacach, a nawet wykorzystywaniu dzieci w Indiach. Prawa człowieka tam nie obowiązują.

Kupujący twierdzą, że "nie wiedzieli", że "dopiero teraz zorientowali się co tam się działo". Nikt z nich nie słyszał o tym że pracujący na ich potrzeby zakład produkcyjny mieścił się w nielegalnie wybudowanym, pełnym wad budowlanych budynku…

Brytyjscy detaliści Primark i Matalan, czy Benetton (Włochy), Mango (Hiszpania) i Loblaws (Kanada) przyznali, że byli klientami firm z siedzibą w Rana Plaza - budynku, który się zawalił. Primark już ogłosił wsparcie finansowe dla rodzin ofiar katastrofy. Inne firmy mogą pójść jego śladami.

Brak dbałości, wystarczającej uwagi i odpowiedzialności prezentowane przez zarządców, właścicieli fabryk a także władze państwowe są na porządku dziennym. Niestety swój kamyczek do tego ogródka dorzucają również zachodni kupcy ze swoją rządzą nabywania jak najtaniej. Ten trend jest napędzany przez konsumentów, którzy nie przepuszczą dobrej okazji. Stare przysłowie rzecze - "masz to, za co zapłaciłeś", więc jeżeli widzimy w sklepie rzecz wysokiej jakości, za zastanawiająco niską cenę, to najprawdopodobniej została ona wyprodukowana niskim kosztem - ale nie materiałów użytych do jej produkcji, ale coraz częściej właśnie - kosztem siły roboczej. Kto wie, może ta rzecz została wyprodukowana przez ofiary katastrofy budowlanej w Bangladeszu. I jak teraz czujesz się nosząc tę czy inną bluzkę czy koszulkę?

Czy naprawdę chcemy dawać światu i biznesowi przyzwolenie, argument do obniżania cen?

Biorąc pod uwagę globalne dążenie do uzyskiwania coraz to niższych cen, atrakcyjniejszych marży, wyśrubowanych KPI, każdy odpowiedzialny negocjator powinien zadać sobie pytanie - co mogę zrobić by zapobiec tym i podobnym sytuacjom, co mogę zrobić by przynajmniej osłabić ten trend?

To co każdy z nas może zrobić na pewno, to zagwarantowanie przez producentów w podpisywanym kontrakcie minimalnych standardów jakości produkcji i warunków pracy po ich stronie. Regularnie odwiedzajmy fabryki z którymi współpracujemy. Budujmy trwałą i prawdziwą jakość - od A do Z, nie tylko na papierze i w broszurach reklamowych.

Zachodni kupcy negocjując z właścicielami fabryk (nie tylko odzieżowych) muszą być odpowiedzialni i moralni na tyle, by realnie spojrzeć na prezentowane im dane. Czy właściciele fabryk rzeczywiście mówią prawdę? Czy rzeczywiście surowce używane do produkcji dóbr są tak tanie. Czy deklarowana liczba pracowników zatrudnionych w fabryce jest w stanie w danym czasie wyprodukować żądaną liczbę dóbr. A może jest tych pracowników ich więcej, a może pracują za niższe stawki i do tego w warunkach, które urągają człowiekowi? A może budynek fabryki to barak, który może zawalić się w każdej chwili i znów (tylko) może pod stosem  gruzu i ciał będą znajdować się nasze produkty. Czy naprawdę wartość naszej marki w tym wypadku wzrośnie, a ludzie ruszą do sklepów po nasze produkty, wyprodukowane przez wspominane ofiary? Kto będzie winny? Zarządy firm, ich doradcy, dyrektorzy, kupcy? Kto na tej krótkowzroczności straci najwięcej?

Od nas i naszych działań, tego w jaki sposób poprowadzimy negocjacje, co będzie naszym muszę osiągnąć, muszę uniknąć zależy przyszłość rynku i nas samych.
A co TY o tym myślisz? 


SHARE

blogAuthor

About the author:

Stephen White
No bio is currently avaliable

Ostatni wpis na blogu:

Mieć ciastko, czy zjeść ciastko?

Opowiastki z życia, życiowego negocjatora. Wymiana opon na zimowe. Wiosną, kiedy wymieniałem opony na letnie, okazało się, że stan zimowych nadaje je wyłącznie do utylizacji. Podczas kolejnej wymiany, przyszedł więc czas, aby sięgnąć do portfela i zapłacić za nowy komplet. Zdecydowałem się na opony znanej marki - średnia półka - niemieckiego producenta. Dokładnie w tydzień po ich wymianie na tylnej oponie pojawił się spory „bąbel” – jak określiła to moja córka. „Zjawisko” objawiło się na zewnętrznej ściance opony. Żadnych śladów obtarcia, uderzenia, czy innego mojego wpływu na ten stan rzeczy. Po prostu, pękł kord wewnątrz opony i ciśnienie wybrzuszyło jej strukturę. Niezwłocznie więc, wraz z rachunkiem, udałem się do miejsca zakupu.

Ostatni Tweet:

Scotwork Polska
ul. Syta 78
Warszawa
02-993
Polska
+48 22 313 17 85
info.pl@scotwork.com
Bądź z nami