Czynnik irytujący w negocjacjach na wielką skalę

Opublikowane: sie 20 , 2013
Autor: Robin Copland

Lotnisko Sheremetyevo w Moskwie w ostatnim czasie było sceną głośnej, międzynarodowej gry dyplomatycznej z Edwardem Snowdenem w roli głównej. Pan Snowden w opinii jednych wystąpił w obronie inwigilowanych mieszkańców świata, a w opinii drugich popełnił akt zdrady wobec własnej ojczyzny.

Krótko mówiąc, zatrudniony jako analityk w firmie pracującej na zlecenie Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA Snowden przekazał jednemu z dziennikarzy poufne informacje dotyczące akcji inwigilacyjnych prowadzonych przez rząd Stanów Zjednoczonych oraz służby brytyjskie. Jak się okazuje, nasze telefony oraz komputery są pod stałym nadzorem. Snowden dowiedziawszy się, iż został zdemaskowany, uciekł z kraju i schronił się na terytorium Hong Kongu. Gdy i tutaj zaczęło robić się dla niego nieciekawie, Snowden opuścił Hong Kong i udał się do Moskwy, skąd starał się o azyl w wielu krajach świata. Tylko niektóre kraje chciały przyjąć do siebie i zagwarantować bezpieczeństwo zbiegowi. Gdy sytuacja zaczęła wydawać się beznadziejna, Wladimir Putin zaproponował tymczasowy, roczny azyl w Rosji. I Pan Snowden z niego skorzystał.

Snowden jest postrzegany przez amerykańskie elity polityczne jako wróg publiczny numer jeden. Popełnił niewybaczalny błąd, za który musi zostać postawiony przed sądem i spędzić resztę swojego życia w więzieniu. Tajemnicą Poliszynela są niekoniecznie przyjazne relacje Putina i Obamy. Lądowanie Snowdena na lotnisku w Moskwie było z pewnością dla prezydenta Rosji jak manna z nieba.

Przez ponad 3 tygodnie od czasu przylotu Amerykanina do Rosji, szefowie największych mocarstw dyskutowali na temat zaistniałej sytuacji. W tym samym czasie rzekomy zdrajca zachodniego świata, choć niezauważony przez nikogo, tułał się po niezliczonych korytarzach rosyjskiego lotniska. Z blisko miesięcznych rozmów na szczycie Putin w samym tylko aspekcie medialnym wygrał naprawdę dużo, dobijając przeciwnika finalną propozycją, czyli ofertą tymczasowego pobytu w Rosji dla Edwarda Snwodena.

Ale po co to wszystko? Zastanawiam się, czy nie jest to celowe wprowadzenie do gry czynnika drażniącego do wykorzystania w przyszłych negocjacjach. A może ten ruch miał na celu odciągniecie uwagi od innych kwestii, w których Rosja czuje się słaba.
Czasami użyteczne może być wprowadzenie do gry czynnika drażniącego. Jeżeli wprowadzony element nie jest dla Ciebie istotny, ale jest niewygodny dla drugiej strony, wówczas stanowi on właśnie czynnik drażniący. Rosja nie ponosi dodatkowych kosztów z racji udzielenia azylu Panu Snowdenowi. Amerykanie zapłaciliby bardzo dużo za odzyskanie swojej zguby - jeśli nie w wymiarze finansowym, to w postaci innych ustępstw.

Interesująca była dla mnie informacja o odwołaniu przez Baracka Obamę wizyty w Moskwie planowanej po spotkaniu G20 w Sankt Petersburgu. Biały Dom w wydanym oświadczeniu oskarża Rosję o myślenie w kategoriach zimnej wojny. Na odpowiedź strony rosyjskiej nie trzeba było długo czekać. Jeden z największych przeciwników USA w Rosji - przewodniczący rosyjskiej dumy państwowej - Vladimir Zhirinovski komentując decyzję amerykańskiego prezydenta, nazwał ją brakiem szacunku wobec Rosji, bo jeśli "będziemy odkładać lub całkowicie rezygnować ze spotkań głów państw z powodu nieprzekazania innemu krajowi jednej osoby, to stosunki między państwami szybko obumrą" - powiedział Zhirinovski.

Ironiczne w tej całej sprawie jest to, że Pan Snowden swoim działaniem chciał promować wzajemną, zdrową komunikację i wymianę informacji między krajami. Tymczasem jego działania (na razie tylko tymczasowo) doprowadziły do osłabienia relacji i chęci rozmowy pomiędzy politycznymi elitami USA i Rosji.


SHARE

blogAuthor

About the author:

Robin Copland
No bio is currently avaliable

Ostatni wpis na blogu:

Mieć ciastko, czy zjeść ciastko?

Opowiastki z życia, życiowego negocjatora. Wymiana opon na zimowe. Wiosną, kiedy wymieniałem opony na letnie, okazało się, że stan zimowych nadaje je wyłącznie do utylizacji. Podczas kolejnej wymiany, przyszedł więc czas, aby sięgnąć do portfela i zapłacić za nowy komplet. Zdecydowałem się na opony znanej marki - średnia półka - niemieckiego producenta. Dokładnie w tydzień po ich wymianie na tylnej oponie pojawił się spory „bąbel” – jak określiła to moja córka. „Zjawisko” objawiło się na zewnętrznej ściance opony. Żadnych śladów obtarcia, uderzenia, czy innego mojego wpływu na ten stan rzeczy. Po prostu, pękł kord wewnątrz opony i ciśnienie wybrzuszyło jej strukturę. Niezwłocznie więc, wraz z rachunkiem, udałem się do miejsca zakupu.

Ostatni Tweet:

Scotwork Polska
ul. Syta 78
Warszawa
02-993
Polska
+48 22 313 17 85
info.pl@scotwork.com
Bądź z nami