Czy mój mąż mnie molestuje?

Opublikowane: sty 03 , 2013
Autor: Justyna Grabkowska

- Słuchaj, czy mój mąż mnie molestuje?

Zbaraniałam... Szybko, wiedząc , iż wyraźna mimika to źródło nieprzebranej liczby sygnałów dla interlokutora - wzięłam głęboki oddech [taki sposób na "opamiętanie" twarzy]. Kiedy już delikatnie wypuściłam powietrze, mimo wszystko dość niepewnym głosem zapytałam:

- Czy na pewno to pytanie to do mnie?!

Reakcja nie była natychmiastowa, jakby nie zrozumiała mojego zdziwienia. Miałam więc chwilę, by przewertować zasoby myślowe pod tytułem "molestowanie" i zestawić to pojęcie z negocjacjami. W końcu, to komunikacja negocjacyjna i biznes są podstawowym, acz nie jedynym tematem naszych rozważań. Zostałam wynajęta, żeby zweryfikować wiedzę i umiejętności Ani w tym właśnie zakresie. Jej stanowisko senior KAMa i doświadczenie w kilku korporacjach doprowadziły do momentu, kiedy jej kandydatura jest rozważana w kontekście odchodzącego właśnie NKAMa.

- No wiesz, może to rzeczywiście trochę głupio zabrzmiało, ale mam pewien kłopot. Trwa to już kilka dni. Ale to dotyczy negocjacji!

Uff, kamień spadł mi z serca, nie bardzo wyobrażałam sobie bycie świadkiem przy obdukcji lub pomoc w pisaniu doniesienia. Fakt, moje prawnicze wykształcenie przydaje się w bardzo różnych sytuacjach, jednak w przeważającej części negocjuję kontrakty, lub przy nich doradzam, natomiast od cudzych umów małżeńskich trzymam się raczej z daleka.

- No dobra, zróbmy chwilę przerwy i opowiem Ci co mnie gryzie.  - powiedziała Anna akcentując ostatnią część zdania, co wskazywało na wahanie. Poczułam, że to nie będzie rozmowa z kategorii wyceny wartości kolejnych SKU, albo organizowania promocji.

- Otóż... jak zwykle chodzi o kasę. Jakiś czas temu awansowałam, było to związane z podwyżką, a to spowodowało, że zarabiam więcej niż Jacek, mój mąż. Różnica to ok. 20%. Dotąd kwestia pieniędzy nie była dla nas żadnym problemem. Wcześniej zarabiałam nieco mniej od niego. Więc partycypowaliśmy w kosztach- mieliśmy po jednym "swoim" koncie, na które wpływały pensje, oraz wspólne, na które przelewaliśmy co miesiąc określoną kwotę tak, żeby starczało "na życie". Moja część to było jakieś 40% obciążeń. O reszcie decydowaliśmy indywidualnie lub wspólnie- jeśli była jakaś większa inwestycja. Ot, zwykły układ.

- Partnerski! - powiedziałam w reakcji. Do tego momentu nie widziałam niczego, co choćby w małym stopniu wskazywałoby na jakąkolwiek przemoc.

- Ale - odkąd awansowałam, i powiedziałam oczywiście Jackowi, ile teraz będę zarabiać- wszystko się zmieniło! Jacek usiadł naprzeciw mnie kilka tygodni temu i powiedział, ze wyliczył jak teraz będzie wyglądać nasza składka - no więc powiedział mi, że zarabiam teraz tak dużo, że to ja w o wiele większym stopniu powinnam teraz utrzymywać dom, płacić za szkołę Marysi, a nawet płacić za wakacje - powiedział mi, że w tym roku pojedziemy do Tajlandii na 2 tygodnie i ja mam za to zapłacić. Co o tym sądzisz?! W weekend byliśmy na obiedzie. Przyszedł rachunek, nawet po niego nie sięgnął! Wcześniej zawsze płacił za wspólne wyjścia ze swoich pieniędzy.

Nie powiem, cała ta historia była bardzo ciekawa. Jakie są bowiem standardy negocjacyjne w takich przypadkach? Skoro emocje wchodzą w grę, ale i pieniądze. Jak ugotować strawne danie z poczucia wartości, ego, niedowartościowania. Miałam wrażenie, że zupa i tak będzie za słona...

Zrobiłam więc ćwiczenie. Chciałam wiedzieć, czy Ania wie, co chce osiągnąć po rozmowie ze swoim mężem - czy chciała, żeby zwolnił ją z dodatkowych wymagań, czy żeby przeprosił - co nią kierowało? Jeśli tylko emocje, bez zidentyfikowanego celu- bałam się , że nic z tego nie będzie. Zamiast dogadać się, pojawi się płacz, pretensje i na koniec - jeszcze większe rozżalenie. Miałam rację. Przez ponad 20 minut pracowała nad celem, nie wiedziała co i jak, pisała, kreśliła, kiedy mówiła "już"- zadawałam jej kilka pytań, po czym stwierdzał, że to absurd, i szukała dalej. Nie potrafiła się przygotować do negocjacji. Po ponad godzinie, nasz wspólny czas dobiegał końca. Dałam jej więc 2 kolejne egzemplarze Formularza celów. I rozstałyśmy się. Jako pracę domową - miała wypełnić formularz. Późno wieczorem dostałam od niej mail, że każdy element sprawi jej trudność. A przecież - jeśli chodzi o przygotowanie się do negocjacji z sieciami, robiła to już "z zamkniętymi oczami".

Następnego dnia dostałam sms - "Mam!" Zabrzmiało optymistycznie, ucieszyłam się. Już nie miałam wrażenia, że to psychoterapia małżeńska. Wiedziałam, że jest to praca nad negocjacjami, które zdarzają się niezwykle często - takie, w których emocje biorą górę - np. gdy w grę wchodzi druga strona, wobec której czujemy się rozczarowani. Staraliśmy się, by było miło i fajnie, dawaliśmy, co chciała, a tu, nagle "Bang - między oczy!". Pewnie - tu stawka jest większa! Czy więc nie powinniśmy się do takich rozmów przygotowywać jeszcze bardziej skrupulatnie? Skoro na szali stawiamy szczęście nasze i dziecka. Ile to par rozstaje się "bo nie mogli się dogadać"?! Pamiętajmy o różnicach pomiędzy ceną - kosztem i wartością. Czy zawsze wiemy jaki jest cel naszych rozmów ? I... jakie straty/koszty mogą się z tym wiązać.

Dlatego zaproponowałam Ani, by wypisała konsekwencje rozmawiania i braku rozmowy. Świetne ćwiczenie by przemyśleć co druga strona może czuć, myśleć, chcieć. Jakie są jej motywacje. Ania przeżyła to ćwiczenie bardzo mocno. Przełom nastąpił, gdy zaczęłam zadawać jej pytania na temat jej "muszę osiągnąć/uniknąć". Uff.... niezły rachunek sumienia. Wszystko stało się jasne.

Wniosek: im bardziej emocjonalny rozmówca, im więcej emocji jest w danej sprawie - tym bardziej dokładanie należy się przygotować do negocjacji. Jedynie przemyślane zamierzania i oczekiwania są w stanie ograniczyć ryzyko dramatu, gdzie merytoryka pójdzie precz, zanim zacznie się rozmowa.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej - skontaktuj się z nami, przyjdź - negocjacje Scotwork, to dobra inwestycja w oszczędności.


Prześlij

Ostatni wpis na blogu:

H&R’owe zmory i błogosławieństwa różnorodności

Z tego artykułu dowiesz się: • Czy koncepcja różnorodności nie stanowi po prostu kolejnej korporacyjnej mody? • Jakie są główne ryzyka różnorodności – 6 zakresów? • W jaki sposób H&R musi odnajdywać się w labiryncie różnorodności dla dobra organizacji?

Ostatni Tweet:

Scotwork Polska
ul. Syta 78
Warszawa
02-993
Polska
+48 22 313 17 85
info.pl@scotwork.com
Bądź z nami